Oto spóźniony rozdział świąteczny. Wybaczcie, że jest dopiero teraz, ale miałam drobne problemy rodzinne.
___________________________________________________________________
AMELIA
- Przynieście mi kanapkę ze śniadania... - mruknęłam w półśnie, kiedy ktoś próbował mnie obudzić. Sorki ale miałam super sen i nie mam zamiaru się z niego wybudzać. Może kiedyś wam powiem.
- Amy! Amelia! - ktoś krzyczał, ale to był odległe krzyki. Nie był to też głos, a w sumie głosy, nikogo z mojego rodzeństwa.
-...taką z galaretką.
- NOSZ DO JASNEJ CIASNEJ AMELIO EVANS WSTAWAJ! - wydarł się jeden z głosów
- Ale ty wiesz, że ona ma drugie imię, co nie? - powiedział ten drugi ktoś.
- Tak wiem, ale wiem też, że nie przepada za tym, gdy mówi się jej pełnie imię i nazwisko.
- W sumie fakt. - Zaczęłam się w sumie zastanawiać kto to, no bo w końcu moje rodzeństwo zazwyczaj budzi się dłuuuugo po mnie. - Amy wstawaj list do nas przyszedł od mamy Kornelii.
- yhym. - mruknęłam przewracając się na drugi bok.
Zeus zabrania!!!grzmot.ogg
Muahahahahaha xDD
niedziela, 28 grudnia 2014
środa, 24 grudnia 2014
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!
Tak wiem obiecywałyśmy rozdział świąteczny ale jeszcze nie został on skończony, więc pojawi się zapewne nie dzisiaj.
Tak po za tym, to chciałyśmy życzyć wam:
Wesołych Świąt, kupy prezentów, mile spędzonego czasu w rodzinnym gronie (niech Hestia tego dopilnuje) oraz spełnienia wszelkich możliwych (i tych niemożliwych też) marzeń!
Tak po za tym, to chciałyśmy życzyć wam:
Wesołych Świąt, kupy prezentów, mile spędzonego czasu w rodzinnym gronie (niech Hestia tego dopilnuje) oraz spełnienia wszelkich możliwych (i tych niemożliwych też) marzeń!
środa, 3 grudnia 2014
Rozdział 18
Oto rozdział osiemnasty jak sam tytuł wskazuje... Niestety krótki i może być trochę smutny, nadal czekam na odpowiedzi pod poprzednim postem. Nie przeciągając...
__________________________________________________________________________
Amelia
Nienawidzę pożegnań. Niestety z najlepszą przyjaciółką wypada się pożegnać, a najlepszemu wrogo-przyjacielowi przyłożyć na pożegnanie. Po przytuleniu się na do widzenia z Nelą i przywaleniu Nico na pożegnanie poczekałam, aż wyjdą z obozu.
Kiedy tylko opuścili obóz pobiegłam do domku Hekate, zamknęłam się w moim pokoju na strychu i zaczęłam płakać. Nie lubię się żegnać z ważnymi dla mnie osobami, bo mogą już nie wrócić tak jak to było parę lat temu z moja przyjaciółką Kate... W sumie to wam to napisze, możecie tego nie czytać bo to dosyć głębokie wejście do moich bolesnych wspomnień, a było to tak:
__________________________________________________________________________
Amelia
Nienawidzę pożegnań. Niestety z najlepszą przyjaciółką wypada się pożegnać, a najlepszemu wrogo-przyjacielowi przyłożyć na pożegnanie. Po przytuleniu się na do widzenia z Nelą i przywaleniu Nico na pożegnanie poczekałam, aż wyjdą z obozu.
Kiedy tylko opuścili obóz pobiegłam do domku Hekate, zamknęłam się w moim pokoju na strychu i zaczęłam płakać. Nie lubię się żegnać z ważnymi dla mnie osobami, bo mogą już nie wrócić tak jak to było parę lat temu z moja przyjaciółką Kate... W sumie to wam to napisze, możecie tego nie czytać bo to dosyć głębokie wejście do moich bolesnych wspomnień, a było to tak:
czwartek, 27 listopada 2014
Przeprosiny
Hej!
Chciałybyśmy was bardzo przeprosić za brak rozdziału (znowu), ale mamy też niejasne wrażenie, że nikt tego nie czyta. Komentarze naprawdę są świetną motywacją do pisania.
W sumie to chciałyśmy tych co jeszcze czytają tego bloga poprosić o komentowanie, oraz zrozumienie naprawdę mamy teraz masę nauki i całkiem inną kupkę problemów gdzieś obok. Ja wiem, że wy chcecie (chyba) to czytać dalej, a my chcemy pisać. Jednak brak czasu i cała reszta nam na to po prosu nie pozwala.
Tych co jeszcze naszego bloga czytają prosimy o komentarz pod tym postem na temat tego, czy dalej mamy prowadzić tego bloga.
Pozdrawiamy!
Chciałybyśmy was bardzo przeprosić za brak rozdziału (znowu), ale mamy też niejasne wrażenie, że nikt tego nie czyta. Komentarze naprawdę są świetną motywacją do pisania.
W sumie to chciałyśmy tych co jeszcze czytają tego bloga poprosić o komentowanie, oraz zrozumienie naprawdę mamy teraz masę nauki i całkiem inną kupkę problemów gdzieś obok. Ja wiem, że wy chcecie (chyba) to czytać dalej, a my chcemy pisać. Jednak brak czasu i cała reszta nam na to po prosu nie pozwala.
Tych co jeszcze naszego bloga czytają prosimy o komentarz pod tym postem na temat tego, czy dalej mamy prowadzić tego bloga.
Pozdrawiamy!
wtorek, 21 października 2014
Rozdział 17
Dziękujemy tym co nadal odwiedzają naszego bloga :) przepraszamy za takie opóźnienie, na swoje usprawiedliwienie mamy tylko tyle że jesteśmy zawalone zadaniami, projektami i ogólnie nauką związaną z trzecią klasą gimnazjum :) ty tyle z biadolenia, życzymy miłego czytania i obiecujemy znaleźć więcej czasu na twórczość herosową :D
____________________________________________
____________________________________________
Mroczny
Percy chodził nerwowy od trzech dni, jakby się czymś ważnym
przejmował, Amelia knuła coś za jego plecami, a przygotowania do balu szły
pełną parą, w pawilonie pozostało tylko kilka stołów na przekąski (ŻARCIE!!!),
rozstawiono pochodnie. Od rana uciekałem przed Nelą, a gdy mnie dopadła chciała
mnie pięknie przystroić, oczywiście się nie zgodziłem, no bo przecież ja sam w
sobie jestem taki piękny, że nic już mej urody nie poprawi. No niestety
piątek, 15 sierpnia 2014
Rozdział 16
wybaczcie... pisane w późno-wczesnych porach nocnych, po dwóch kawach, napojach energetycznych i... pozostałych... :) Sherlock ewryłer :D polecamy oglądane Sherlocka bo jest to najlepszy serial w wszechświecie o którym Sherlock nie wie... oglądajcie Sherlocka i bądźcie nawróceni na jedyną prawdziwą prawdę! Niech Sherl będzie z wami!! AMEN!
(co do następnego rozdziału, to na razie przebywa on wyłącznie w cudownej przestrzeni zwanej mózgiem, a raczej mózgami naszymi :) dokładna treść nie jest jeszcze określona, jednak na pewno wykluje się z tego coś tak niesamowicie cudownego, że nie będziecie w stanie uwierzyć w cudowność tego tworu)
_______________________________________
(co do następnego rozdziału, to na razie przebywa on wyłącznie w cudownej przestrzeni zwanej mózgiem, a raczej mózgami naszymi :) dokładna treść nie jest jeszcze określona, jednak na pewno wykluje się z tego coś tak niesamowicie cudownego, że nie będziecie w stanie uwierzyć w cudowność tego tworu)
_______________________________________
Nico
Kim? Socio-co? No cóż to kolejny dowód na to że ona jest
stuknięta. Ruszyłem w stronę domku Hadesa, by rozpocząć
przygotowania do balu (wolę mieć to już z głowy).
Dobra, co jest potrzebne? No
właśnie... Co?
Może zapytam się Neli, pomyślałem. Jednak cóż, świat nie jest
piękny. Po drodze do domku Posejdona spotkałem Amelię.
- Smoking. - powiedziała bez chwili zastanowienia
- Smoking. - powiedziała bez chwili zastanowienia
niedziela, 20 lipca 2014
Rodział 15
Musicie nam wybaczyć wszystkie te przekleństwa i nie koniecznie kulturalne zwroty, jednak jest to zamierzony efekt. Dodam jeszcze, iż ten rozdział był pisany przez wasze obydwie najukochańsze blogerki (tak, to jest sarkazm ;) ) podczas wspólnego wyjazdu, część rozdziału była pisana o 2:48 w nocy więc nie dziwcie się tej specyficzności. Szczere prosimy o komentarze i opinie na temat rozdziału. I jeszcze jedno, nie potwierdzam i nie zaprzeczam iż jesteśmy w pełni zdrowe na umyśle ;)
P.S. Gorąco polecamy serial "Sherlock", którego jesteśmy zagorzałymi fankami.
P.S. Gorąco polecamy serial "Sherlock", którego jesteśmy zagorzałymi fankami.
MIŁEGO CZYTANIA!
_________________________________________________________
Amelia
- NELA! NELA! NELA! -
krzyknęłam wbiegając, tak jakoś o wschodzie słońca do domku
Posejdona. Kornelia obudzona nagłym hałasem wyskoczyła z łóżka
jak poparzona, a Nico spał. Czekaj, chwila, co do diaska tam robił
ten gnojek?
-C-Co? Pali się atakują,
misja, Mroczny przeszedł na dietę bez pączków?- spytała na jednym
wydechu
-Gorzej! Nie mamy kiecek na bal!
-Gorzej! Nie mamy kiecek na bal!
- Jaki bal kobieto! Jest
wcześnie, to znaczy późno, to znaczy nie wiem. Daj spać!-położyła
się obok Nico i próbowała spać
- Bal! Za tydzień! W obozie! Haaaalo! Pobudka! - mówiąc to wbiegłam do łazienki nalałam do kubka lodowatej wody, wróciłam i wylałam jej na twarz.
-Aaaa! Zimne! I mokre! - przez te krzyki obudził się Nico
- C-Co jest? Atakują? Powódź? Amelia wreszcie wyładniała?! - wytargałam go z łóżka i zaczęłam policzkować
- Bal! Za tydzień! W obozie! Haaaalo! Pobudka! - mówiąc to wbiegłam do łazienki nalałam do kubka lodowatej wody, wróciłam i wylałam jej na twarz.
-Aaaa! Zimne! I mokre! - przez te krzyki obudził się Nico
- C-Co jest? Atakują? Powódź? Amelia wreszcie wyładniała?! - wytargałam go z łóżka i zaczęłam policzkować
poniedziałek, 30 czerwca 2014
Rozdział 14
Moi drodzy czytelnicy!Od tego rozdziału, każdy punkt widzenia będzie wstawiany osobno, żebyście nie
musieli czekać tak długo na kolejny rozdział ;D i jeszcze taki malutki spojler,
niedługo można się będzie spodziewać punktu widzenia Nico! Miłego czytania
Herosi!
___________________________________________
___________________________________________
Kornelia
Po dniu, w którym opowiadałam wszystko co działo się w Tartarze
Chejronowi i reszcie, a później poszłam z Nico na plażę Amelia została wysłana
na misję. Bałam się o nią ale nic nie mogłam zrobić, miałam odpoczywać i starać
się zapomnieć o Igrzyskach. Tak jakby było to łatwe. Dni mijały i zaczynałam
uczyć się ukrywać moje emocje. Uśmiechałam się, żartowałam razem z innymi,
chodziłam na niektóre zajęcia i pokazywałam wszystkim, że jestem silna i dam
sobie radę, że nie trzeba się o mnie martwić, bo już jest ze mną lepiej. Jakoś
mi się to udawało, było jednak jedno małe „ale”, nie miałam żadnej kontroli nad
koszmarami, a Nico zawsze przychodził do mnie rano zanim ktokolwiek inny wstał.
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Rozdział 13
Hej! Przepraszam was, że tak długo to trwało, ale szkoła, oceny sami zresztą wiecie, oto nowy rozdział trochę krótki, ale jest. Proszę o komentarze :D Dedyk dla wszystkich czytających naszego bloga :D
______________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________
Mroczny
Biegun w brew pozorom jest
wspaniałym miejscem, dużo białego, czystego, puchatego śniegu,
gdzieniegdzie biegają pingwiny, które według Amelii są całkiem
słodkie. Niebo także jest niesamowite, takie piękne i pełne
gwiazd. Lataliśmy tak przez kilka dobrych godzin, córka Hekate za
pomocą magii sprawiała, że śnieg tworzył w okół nas różne
kształty np. Galopujące konie, szybujące ptaki, postacie
przypominające naszych przyjaciół. Percy chyba będzie zazdrosny,
bo mimo, że śnieg jest wodą to on nie umie nad nią panować,
biedaczek tak bardzo się stara. Nagle Ama się ożywiła.
- Mroczny spójrz w górę! - krzyknęła. Podniosłem oczy ku niebu i zobaczyłem zorzę polarną i to nie taką jaką wywołuje Nord zwołując strażników. Zobaczyliśmy taką prawdziwą, wyglądało to jakby ktoś zaczarował wielobarwną zmieniającą kolory tkaninę i sprawiał by "tańczyła" na niebie. Podleciałem w górę i znaleźliśmy się między światłami zorzy. - To jest takie piękne... - szepnęła oczarowana dziewczyna.
- To prawda, umiałabyś zaczarować jakiś materiał, żeby tak robił? W senie zmieniał kolory itp.? - spytałem
- Hymm... Kiedyś widziałam takie zaklęcie, jak chcesz to mogę je spróbować znaleźć... - Skinąłem głowową na tak i dalej patrzyliśmy na ten piękny widok. Gdzieś pod nami na to samo patrzyło kilka lodowych olbrzymów. Choć z góry wydawali się malutcy, to z
- Mroczny spójrz w górę! - krzyknęła. Podniosłem oczy ku niebu i zobaczyłem zorzę polarną i to nie taką jaką wywołuje Nord zwołując strażników. Zobaczyliśmy taką prawdziwą, wyglądało to jakby ktoś zaczarował wielobarwną zmieniającą kolory tkaninę i sprawiał by "tańczyła" na niebie. Podleciałem w górę i znaleźliśmy się między światłami zorzy. - To jest takie piękne... - szepnęła oczarowana dziewczyna.
- To prawda, umiałabyś zaczarować jakiś materiał, żeby tak robił? W senie zmieniał kolory itp.? - spytałem
- Hymm... Kiedyś widziałam takie zaklęcie, jak chcesz to mogę je spróbować znaleźć... - Skinąłem głowową na tak i dalej patrzyliśmy na ten piękny widok. Gdzieś pod nami na to samo patrzyło kilka lodowych olbrzymów. Choć z góry wydawali się malutcy, to z
niedziela, 15 czerwca 2014
Do czytelników
Witajcie Herosi!
Mamy do Was pytanie i bardzo prosimy żeby każdy kto zobaczy ten wpis wyraził swoje zdanie, dobra?
mianowicie, czy chcecie żeby blog był prowadzony w trakcie wakacji? Czy może nie będziecie na niego zaglądać i lepiej go zawiesić na ten okres?
Prosimy jeszcze raz o odpowiedzi.
Mamy do Was pytanie i bardzo prosimy żeby każdy kto zobaczy ten wpis wyraził swoje zdanie, dobra?
mianowicie, czy chcecie żeby blog był prowadzony w trakcie wakacji? Czy może nie będziecie na niego zaglądać i lepiej go zawiesić na ten okres?
Prosimy jeszcze raz o odpowiedzi.
z poważaniem autorki bloga
piątek, 23 maja 2014
Rozdział 12
Hej oto nowy rozdział mam nadzieje, że się wam spodoba niestety jest bardzo krótki bo mam blokadę weny :( ale postaram się by następny był dłuższy, a moja niespodzianka jest punkt widzenia... Amelii.
_________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
Amelia
Po pożegnaniu z Mrocznym wślizgnęłam się do ciemnego tunelu. Postanowiłam, że poszukam jego siedziby, więc skoczyłam w tajemnicze i zawiłe korytarze. Biegłam przed siebie nie znaną mi drogą, nie wiedziałam gdzie, gdy nagle przede mną pojawiły się ciężkie drzwi, otworzyłam je o dziwo bez problemu w klatkach znajdowali się mężczyzna i koń. Rozejrzałam się po pomieszczeniu dokładniej i zobaczyłam czarną kule ziemską, ciekawe tak swoja drogą. Nagle znikąd wyskoczył Czarny Pan.
- Aaa... to tylko ty, a już myślałam, że coś strasznego. – powiedziałam szczerze
- Jak śmiesz dziewczyno! - oburzył się – Jestem Panem koszmarów!
- Oh... błagam cię Pitch! Koszmary to dla mnie norma, jestem herosem, nic niezwykłego!
- Osz ty mała wredna!
- Też mi odkrycie. - mruknęłam pod nosem najwyraźniej usłyszał, bo nagle otoczyły mnie łańcuchy i chwile później wisiałam w klatce zawieszonej na suficie, miałam nadzieje, że Valantowi nic nie jest. - Co mnie zamykasz!? Boisz się walczyć?! - wydarłam się na całe pomieszczenie
- Nie... po prostu nie będę marnował na Ciebie czasu. Mam lepsze rzeczy do roboty. - i tak po prostu wyszedł, nikomu nie pozwolę się tak traktować, a zwłaszcza takim Zdechłym Wampirom! Zaczęłam walić w kraty, ale gdy tylko ich dotknęłam poraziły mnie prądem, a więc osłona anty magiczna?
Po pożegnaniu z Mrocznym wślizgnęłam się do ciemnego tunelu. Postanowiłam, że poszukam jego siedziby, więc skoczyłam w tajemnicze i zawiłe korytarze. Biegłam przed siebie nie znaną mi drogą, nie wiedziałam gdzie, gdy nagle przede mną pojawiły się ciężkie drzwi, otworzyłam je o dziwo bez problemu w klatkach znajdowali się mężczyzna i koń. Rozejrzałam się po pomieszczeniu dokładniej i zobaczyłam czarną kule ziemską, ciekawe tak swoja drogą. Nagle znikąd wyskoczył Czarny Pan.
- Aaa... to tylko ty, a już myślałam, że coś strasznego. – powiedziałam szczerze
- Jak śmiesz dziewczyno! - oburzył się – Jestem Panem koszmarów!
- Oh... błagam cię Pitch! Koszmary to dla mnie norma, jestem herosem, nic niezwykłego!
- Osz ty mała wredna!
- Też mi odkrycie. - mruknęłam pod nosem najwyraźniej usłyszał, bo nagle otoczyły mnie łańcuchy i chwile później wisiałam w klatce zawieszonej na suficie, miałam nadzieje, że Valantowi nic nie jest. - Co mnie zamykasz!? Boisz się walczyć?! - wydarłam się na całe pomieszczenie
- Nie... po prostu nie będę marnował na Ciebie czasu. Mam lepsze rzeczy do roboty. - i tak po prostu wyszedł, nikomu nie pozwolę się tak traktować, a zwłaszcza takim Zdechłym Wampirom! Zaczęłam walić w kraty, ale gdy tylko ich dotknęłam poraziły mnie prądem, a więc osłona anty magiczna?
wtorek, 13 maja 2014
Rozdział 11
Hej no więc oto rozdział 11 od następnego jak pewnie już wiecie, przez pewien czas nie będzie punktu widzenia Kornelii, ale będzie za to mała niespodzianka ;) + bardzo ładnie proszę o komentarze one naprawdę są motywujące :D
_______________________________________________________________________________
_______________________________________________________________________________
Kornelia
Wróciliśmy
do obozu i Chejron kazał nam (dziewczynom) iść spać. Poszłam
więc do domku, ale nie byłam w stanie zasnąć. Zwinęłam się na
łóżku w kłębek i łzy same zaczęły mi lecieć. Cały stres,
zmartwienia, wszystko to co się nazbierało przez ostatnie tygodnie
w końcu znalazło ujście. Płakałam bardzo długo.
Około północy zjawił się Nico.
- Hej... co się dzieje? – uklęknął przy łóżku i pogłaskał mnie czule po plecach.
- Przy-przytul m-mnie – wyjąkałam przez łzy. Nie trzeba mu było tego dwa razy powtarzać. Położył się obok, a ja wtuliłam się w niego. Obią mnie i głaskał po włosach i plecach. W końcu udało mi się zasnąć. Jednak sen okazał się straszny, widziałam w nim sceny z Igrzysk. Wciąż na nowo i na nowo przeżywałam to co się tam działo i gdy po raz dziesiąty miałam uśmiercić tego samego chłopaka w końcu wyrwałam się z lepkich ramion snu.
- To tylko zły sen – powiedział Nico starając się być przekonywujący.
- Nie... to nie jest tylko sen... – wyszeptałam. Przytulił mnie mocniej do siebie i pocałował w czubek głowy. Od razu poczułam się bezpieczniej.
- Ale teraz nic ci nie grozi bo jesteś ze mną. – Skąd on zawsze wiedział co robić? Co powiedzieć?
Około północy zjawił się Nico.
- Hej... co się dzieje? – uklęknął przy łóżku i pogłaskał mnie czule po plecach.
- Przy-przytul m-mnie – wyjąkałam przez łzy. Nie trzeba mu było tego dwa razy powtarzać. Położył się obok, a ja wtuliłam się w niego. Obią mnie i głaskał po włosach i plecach. W końcu udało mi się zasnąć. Jednak sen okazał się straszny, widziałam w nim sceny z Igrzysk. Wciąż na nowo i na nowo przeżywałam to co się tam działo i gdy po raz dziesiąty miałam uśmiercić tego samego chłopaka w końcu wyrwałam się z lepkich ramion snu.
- To tylko zły sen – powiedział Nico starając się być przekonywujący.
- Nie... to nie jest tylko sen... – wyszeptałam. Przytulił mnie mocniej do siebie i pocałował w czubek głowy. Od razu poczułam się bezpieczniej.
- Ale teraz nic ci nie grozi bo jesteś ze mną. – Skąd on zawsze wiedział co robić? Co powiedzieć?
Długo
razem tak leżeliśmy. W końcu gdy zostało już około dziesięć
może piętnaście minut do wschodu słońca stwierdziłam, że chcę
iść na plażę. Wstałam i ubrałam ciepły dres. Kiedy to robiłam
Nico przyglądał mi się z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Idziesz ze mną?
- Pewnie. – Uśmiechnął się do mnie półgębkiem i poszliśmy na plażę.
Kiedy tam dotarliśmy słońce właśnie powoli zaczynało swoją wędrówkę. Uwielbiam wschody słońca, kiedy wszystko zaczyna się na nowo, dając nadzieję na lepszy dzień. Czysta karta, która czeka żebyśmy ją zapisali nadchodzącym dniem.
Chciałam przywitać się z tatą, a syn Hadesa to chyba wyczuł i puścił mnie siadając na zimnym jeszcze po nocy piasku. Weszłam do wody po pas (oczywiście nie moknąc przy tym) i czule pogłaskałam jej powierzchnię. Momentalnie poczułam się silna i pełna energii.
- Jak dobrze być w domu. – wyszeptałam mając nadzieję, że Posejdon mnie słyszy.
Stałam jeszcze chwilę, aż nacieszyłam się morzem i wróciłam do Nico.
Siedział na brzegu i patrzył na mnie tak uważnie, jakby chciał nasycić się moim widokiem, a jednocześnie jakby sprawdzał co się we mnie zmieniło. Chciałam się do niego uśmiechnąć, ale nie potrafiłam, nie potrafiłam zapomnieć tego co działo się jeszcze kilka godzin temu. Wciąż myślałam o tych którzy nie wrócili do domu i nigdy już nie wrócą przeze mnie. Ja ich zabiłam. Odebrałam im życie, a sama go nie utraciłam. To nie jest sprawiedliwe.
Nawet nie zauważyłam kiedy wyszłam z wody. Nico wstał i obiął mnie, a ja przyłożyłam ucho do jego piersi by wsłuchać się w bicie jego serca.
- Ja ich zabiłam.
- Nie byłaś sobą.
- Mogłam nad tym zapanować.
- Nie mogłaś. – Wziął mnie za ramiona i spojrzał mi w oczy. – Nie możesz siebie winić o to co się tam działo, nie ty za to odpowiadasz.
- Ciebie tez mogłam zabić. – odpowiedziałam pustym głosem. Nie było mnie nawet stać na przejęcie, wzruszenie, nic. Jakby ktoś wyprał mnie z emocji.
- Ale tego nie zrobiłaś... Nela... wróć do mnie.
- Jestem tu przecież.
- A tak jakby ciebie nie było. Czuje się tak jakbyś zostawiła tam cząstkę siebie.
- Może dlatego, że powinnam była umrzeć?
- Idziesz ze mną?
- Pewnie. – Uśmiechnął się do mnie półgębkiem i poszliśmy na plażę.
Kiedy tam dotarliśmy słońce właśnie powoli zaczynało swoją wędrówkę. Uwielbiam wschody słońca, kiedy wszystko zaczyna się na nowo, dając nadzieję na lepszy dzień. Czysta karta, która czeka żebyśmy ją zapisali nadchodzącym dniem.
Chciałam przywitać się z tatą, a syn Hadesa to chyba wyczuł i puścił mnie siadając na zimnym jeszcze po nocy piasku. Weszłam do wody po pas (oczywiście nie moknąc przy tym) i czule pogłaskałam jej powierzchnię. Momentalnie poczułam się silna i pełna energii.
- Jak dobrze być w domu. – wyszeptałam mając nadzieję, że Posejdon mnie słyszy.
Stałam jeszcze chwilę, aż nacieszyłam się morzem i wróciłam do Nico.
Siedział na brzegu i patrzył na mnie tak uważnie, jakby chciał nasycić się moim widokiem, a jednocześnie jakby sprawdzał co się we mnie zmieniło. Chciałam się do niego uśmiechnąć, ale nie potrafiłam, nie potrafiłam zapomnieć tego co działo się jeszcze kilka godzin temu. Wciąż myślałam o tych którzy nie wrócili do domu i nigdy już nie wrócą przeze mnie. Ja ich zabiłam. Odebrałam im życie, a sama go nie utraciłam. To nie jest sprawiedliwe.
Nawet nie zauważyłam kiedy wyszłam z wody. Nico wstał i obiął mnie, a ja przyłożyłam ucho do jego piersi by wsłuchać się w bicie jego serca.
- Ja ich zabiłam.
- Nie byłaś sobą.
- Mogłam nad tym zapanować.
- Nie mogłaś. – Wziął mnie za ramiona i spojrzał mi w oczy. – Nie możesz siebie winić o to co się tam działo, nie ty za to odpowiadasz.
- Ciebie tez mogłam zabić. – odpowiedziałam pustym głosem. Nie było mnie nawet stać na przejęcie, wzruszenie, nic. Jakby ktoś wyprał mnie z emocji.
- Ale tego nie zrobiłaś... Nela... wróć do mnie.
- Jestem tu przecież.
- A tak jakby ciebie nie było. Czuje się tak jakbyś zostawiła tam cząstkę siebie.
- Może dlatego, że powinnam była umrzeć?
Liebster Blog Award
Dzięki
za nominacje! I przepraszam , że dopiero teraz ale szkoła wiecie
jak to jest!
Pytania
od Weroniki:
M:
ciężkie pytanie nie wiem lubię dużo piosenek ale jak mam wybierać
to Emeli Shande Read all about it
N:
(w sumie to nie piosenka ale utwór) Proxy – Martin Garrix
2.Jaki
przedmiot najbardziej lubisz?
M:
zajęcia artystyczne
N:
Matematyka
3.Co
cię zainspirowało do napisania bloga?
M:
jedna z moich najlepszych przyjaciółek, która jest współautorką
bloga
N:
Nudne przerwy na których razem z współautorka wymyślałyśmy
różne historie
4.Ulubiony
film?
M:
Książe Persji piaski czasu
N:
Iron Man 1-3
5.Masz
zwierzątko, a jak tak to jakie?
M:
mam konia o imieniu Fraza
N: Nie mam :/
N: Nie mam :/
6.Gdzie
chciałabyś pracować w przyszłości?
M: nie wiem ale myślałam o zostaniu leśniczym lub archeologiem
M: nie wiem ale myślałam o zostaniu leśniczym lub archeologiem
N:
W Los Angeles mieć własna firmę architektoniczną
7.Ulubiony
aktor
M:
nie posiadam
N:
Robert Downy Jr.
8.Ulubiony
piosenkarz?
M:
także nie posiadam
N: (DJ) Martin Garrix
N: (DJ) Martin Garrix
9.Czym
się interesujesz?M: jeździectwem, plastyką i muzyką
N:
m. in. Architekturą
10.Ulubione
zajęcia na weekend? M: Jazda konna, spanie, czytanie
N:
czytanie książek
Pytania
od Arii
1.
Czy jesteś obecnie w związku?
M:
nie i się ciesze
N:
nie
2.
Kiedy miałaś pierwszego chłopaka?
M:
nie miałam i nie potrzebuje
N:
nie miałam jeszcze chłopaka
3.Odbył
się już twój pierwszy pocałunek( w usta)?
M:
nie
N:
nie
4.Gdybyś
złapała złotą rybkę jakie byłyby twoje trzy życzenia?
M:
1 wystartować na olimpiadzie 2 dostać torbę z której będę mogła
wyciągać co mi się żywnie podoba 3 być ładną
N:
Być szczęśliwą, koniec
5.Jak
się z zasady ubierasz( opisz swój styl)?
M:
glany, poszarpane rurki luźny T-shirt, koszula/bluza
N:
Na czarno, czasami na turkusowo i beżowo + Martensy, lub
sukienka/spódniczka koszulka na ramiączkach i baleriny/sandały na
wysokiej koturnie, lub krótkie spodenki luźna koszulka i tenisówki,
w domu chodzę przeważnie w dresie
6.
Od kiedy prowadzisz bloga?
M:
od listopada chyba
N:
Jakoś tak od listopada 2013
7.
Lubisz czytać lektury szkolne( jeśli tak to jakie)?
M:
nie
N:
Nienawidzę
8.Lubisz
znać znaczenie tekstu angielskiej piosenki, której słuchasz?
M:
nie bardzo
N:
Słucham utworów których tekst składa się z jednego wyrazu
zmodulowanego komputerowo wiec to raczej nie jest trudne
9.Lubisz
polskie seriale?
M:
zależy jakie
N:Większości
nie
10.
Oglądasz kabarety?
M:
okazjonalnie
N:
Jeśli są dobre albo jeśli muszę bo ktoś mi coś pokazuje
11.
Czytasz mój blog?
M:
tak
N:
Prawdę powiedziawszy go nie znam bo nie czytam raczej blogów.
Nominujemy:
1
http://annabeth-diary.blogspot.com
2.
http://dalsze-losy-herosow.blogspot.com
3
http://percy-and-annabeth-story.blogspot.com
4.
http://przygody-heroski-elizabeth.blogspot.com
5.
http://jack-and-elsa.blogspot.com
Nasze
pytania:
1
Wymień trzy ulubione książki
2
Opisz swój wygląd (jak się ubierasz, jakie masz włosy, kolor
oczu)
3
do której chodzisz klasy
4
ulubiony aktor/ka
5
ulubiony paring
6
jaką porę dnia wolisz? Dzień czy noc?
7
wschód czy zachód słońca?
8
ulubiona postać z książki
9
Jakiej muzyki słuchasz? (gatunek lub wykonawca/y)
10
ulubiony przedmiot w szkole?
11 co uważasz za
swój największy życiowy sukces?
Ps. Rozdział niebawem się pojawi muszę tylko zrobić kilka poprawek ;)
sobota, 10 maja 2014
Drodzy czytelnicy!
Z przykrością muszę zrezygnować na jakiś czas z prowadzenia bloga :/ zbliża się koniec roku szkolnego i muszę podciągnąć oceny z paru przedmiotów... sami rozumiecie (mam przynajmniej taka nadzieję) :D Niedługo pojawi się 11 rozdział ale to będzie ostatni w tym miesiącu z punktem widzenia Kornelii. Mam nadzieję że nie przestaniecie jednak zaglądać na naszego bloga i wykażecie się cierpliwością na powrót Kornelii. Obiecuję, że jak tylko będę miała wystawione oceny napiszę rozdział 12 :D Wam wszystkim życzę abyście mieli takie oceny jakie chcecie! Świadectwa z paskiem i czego tam chcecie ;) I przepraszam, że nie będziecie mogli w tym czasie poczytać opowieści Kornelii jako odskoczni od problemów :I
/Kornelia
/Kornelia
środa, 16 kwietnia 2014
Dzięki
Bardzo,bardzo, bardzo gorąco dziękujemy wam za 2000 wyświetleń. Rozdział 11 jest w trakcie pisania i pojawi się niebawem. Jeszcze raz dziękujemy! :D
poniedziałek, 31 marca 2014
Rozdział 10
tak ot rozdział 10 trochę długo trwało pisanie ale oto i on :)
__________________________________________________________________________
Kornelia
Stałam na kamiennym podeście wielkości może metr na metr. Nagle przede mną pojawił się jakiś człowiek ubrany na biało ze strzykawkom w ręce. Bez ceregieli złapał moją lewą rękę i wbił igłę w przedramię. Przez chwilę zrobiło mi się ciemno przed oczami. Gdy znów odzyskałam ostrość nic nie pamiętałam z ostatnich dwóch tygodni. Rozejrzałam się i zauważyłam Amelię i Martę. Co one tu robią? Nie wiedziałam nawet co ja tu robię ani o co tu chodzi. Przyjrzałam się pozostałym ludziom, ale nie rozpoznałam nikogo więcej. Starałam się przypomnieć sobie co działo się wcześniej i jak się tu znalazłam. Jednak nie mogłam wydobyć żadnych wspomnień. Nie mogłam niczego skojarzyć, nie pamiętałam niczego oprócz, życia w obozie no i w Los Angeles. Nagle rozległ się gong, a moim ciałem zawładnęła jakaś nadprzyrodzona siła. Z początku w mojej głowie pojawiła się chęć zabicia wszystkich których widzę, jednak trwało to tylko chwilę. Ja nie chciałam nikogo zabić jednak nie miałam kontroli nad moim ciałem które właśnie zdecydowało, rzucić się w stronę chłopaka o niebieskich oczach. Nie wiedziałam, jak moje ciało reaguje, czułam się jakbym siedziała w rozpędzonym wózku sklepowym i nie miała nad nim żadnej kontroli. Skupiłam, się i udało mi się przejąć kontrolę nad sobą. Odwróciłam się i pobiegłam prosto w las. Walczyłam ze samą sobą o kontrolę nad moimi ruchami, ale stawało się to coraz trudniejsze i wymagało coraz więcej koncentracji, a ja zdążyłam już się zmęczyć co nie było dla mnie normalne bo wiedziałam, że mam dobrą kondycję. W końcu po przebiegnięciu jakiś dwóch kilometrów dałam za wygraną i przestałam się silić na kontrolę nad swoim ciałem. Od razu wykorzystała to moja ciemna strona. I mimo tego, że czułam się wykończona, zaczęłam przyspieszać i biegłam dalej. Zagłębiałam się coraz bardziej w las, a nie miałam żadnej broni do obrony przed dzikimi zwierzętami. Zaczęłam się bać, że zza któregoś drzewa skoczy na mnie jakiś wilk, lis, a nawet wybiegnie sarna, która mnie rozdepcze. Nie mogłam jednak przejąć kontroli, nie miałam wystarczająco siły by się skoncentrować. Nagle, skręciłam między drzewa i biegłam prosto w stronę wielkiego dębu. Tuż przed nim zatrzymałam się i rozejrzałam dookoła sprawdzając czy nie ma nikogo w zasięgu wzroku. Upewniwszy się, że nikt mnie nie obserwuje spojrzałam w górę i zobaczyłam zamaskowany łuk i kołczan pełen strzał. To jest to czego potrzebowałam, ale skąd ta krwiożercza ja mogła to wiedzieć? Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Wspinałam się na drzewo z niezwykłą zwinnością aż dotarłam do broni. Moje ciało nadal było pod kontrolą tej bestii jaka się we mnie obudziła po tym jak rozbrzmiał gong. Przestałam walczyć o kontrolę i zdecydowałam skorzystać z okazji, że moje ciało i tak jest kierowane przez kogoś innego. Zaczęłam się zastanawiać co to wszystko znaczy i co się ze mną dzieje. No więc, jestem w jakimś nieznanym mi lesie, moim ciałem zawładnęła jakaś niepohamowana chęć zabicia każdego kogo zobaczę, a do tego nie mam pojęcia jak się tu znalazłam. Nie no, nie ma co, kolorowo i tęczowo jak w Hadesie. Czy właśnie tak mają osoby chore na schizofrenię? Jeśli tak to im współczuję. Nie miałam jednak dużo czasu na zastanawianie się nad swoim marnym losem ponieważ właśnie zeskoczyłam z drzewa. Fajnie wiedzieć co się robi. Wylądowałam zwinnie na ściółce leśnej, która stłumiła wywołany hałas. Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam truchtem w przeciwną stronę od tej z której tu p
__________________________________________________________________________
Kornelia
Stałam na kamiennym podeście wielkości może metr na metr. Nagle przede mną pojawił się jakiś człowiek ubrany na biało ze strzykawkom w ręce. Bez ceregieli złapał moją lewą rękę i wbił igłę w przedramię. Przez chwilę zrobiło mi się ciemno przed oczami. Gdy znów odzyskałam ostrość nic nie pamiętałam z ostatnich dwóch tygodni. Rozejrzałam się i zauważyłam Amelię i Martę. Co one tu robią? Nie wiedziałam nawet co ja tu robię ani o co tu chodzi. Przyjrzałam się pozostałym ludziom, ale nie rozpoznałam nikogo więcej. Starałam się przypomnieć sobie co działo się wcześniej i jak się tu znalazłam. Jednak nie mogłam wydobyć żadnych wspomnień. Nie mogłam niczego skojarzyć, nie pamiętałam niczego oprócz, życia w obozie no i w Los Angeles. Nagle rozległ się gong, a moim ciałem zawładnęła jakaś nadprzyrodzona siła. Z początku w mojej głowie pojawiła się chęć zabicia wszystkich których widzę, jednak trwało to tylko chwilę. Ja nie chciałam nikogo zabić jednak nie miałam kontroli nad moim ciałem które właśnie zdecydowało, rzucić się w stronę chłopaka o niebieskich oczach. Nie wiedziałam, jak moje ciało reaguje, czułam się jakbym siedziała w rozpędzonym wózku sklepowym i nie miała nad nim żadnej kontroli. Skupiłam, się i udało mi się przejąć kontrolę nad sobą. Odwróciłam się i pobiegłam prosto w las. Walczyłam ze samą sobą o kontrolę nad moimi ruchami, ale stawało się to coraz trudniejsze i wymagało coraz więcej koncentracji, a ja zdążyłam już się zmęczyć co nie było dla mnie normalne bo wiedziałam, że mam dobrą kondycję. W końcu po przebiegnięciu jakiś dwóch kilometrów dałam za wygraną i przestałam się silić na kontrolę nad swoim ciałem. Od razu wykorzystała to moja ciemna strona. I mimo tego, że czułam się wykończona, zaczęłam przyspieszać i biegłam dalej. Zagłębiałam się coraz bardziej w las, a nie miałam żadnej broni do obrony przed dzikimi zwierzętami. Zaczęłam się bać, że zza któregoś drzewa skoczy na mnie jakiś wilk, lis, a nawet wybiegnie sarna, która mnie rozdepcze. Nie mogłam jednak przejąć kontroli, nie miałam wystarczająco siły by się skoncentrować. Nagle, skręciłam między drzewa i biegłam prosto w stronę wielkiego dębu. Tuż przed nim zatrzymałam się i rozejrzałam dookoła sprawdzając czy nie ma nikogo w zasięgu wzroku. Upewniwszy się, że nikt mnie nie obserwuje spojrzałam w górę i zobaczyłam zamaskowany łuk i kołczan pełen strzał. To jest to czego potrzebowałam, ale skąd ta krwiożercza ja mogła to wiedzieć? Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Wspinałam się na drzewo z niezwykłą zwinnością aż dotarłam do broni. Moje ciało nadal było pod kontrolą tej bestii jaka się we mnie obudziła po tym jak rozbrzmiał gong. Przestałam walczyć o kontrolę i zdecydowałam skorzystać z okazji, że moje ciało i tak jest kierowane przez kogoś innego. Zaczęłam się zastanawiać co to wszystko znaczy i co się ze mną dzieje. No więc, jestem w jakimś nieznanym mi lesie, moim ciałem zawładnęła jakaś niepohamowana chęć zabicia każdego kogo zobaczę, a do tego nie mam pojęcia jak się tu znalazłam. Nie no, nie ma co, kolorowo i tęczowo jak w Hadesie. Czy właśnie tak mają osoby chore na schizofrenię? Jeśli tak to im współczuję. Nie miałam jednak dużo czasu na zastanawianie się nad swoim marnym losem ponieważ właśnie zeskoczyłam z drzewa. Fajnie wiedzieć co się robi. Wylądowałam zwinnie na ściółce leśnej, która stłumiła wywołany hałas. Zerwałam się na równe nogi i pobiegłam truchtem w przeciwną stronę od tej z której tu p
czwartek, 20 marca 2014
Liebster Blog Award
Nominowała nas: Rachel Dare 9 (http://przygody-heroski-elizabeth.blogspot.com/p/nominacje.html)
Pytania od Rachel:1. Jaki jest twój ulubiony kolor i dlaczego?
Nela: Czarny, bo kojarzy się Nico
Marcia: ciemny granat, bo kojarzy mi się z nocnym niebem
2. Jaki jest ulubiony film?N: Igrzyska Śmierci
M: Książe Persji: piaski czasu
3. Jaki jest najlepszy serial według Ciebie?N: Dr. House
M: Pamiętniki Wampirów
4. Morze czy góry?K: morze
M: obie opcje są świetne nie umiem wybrać
5. Bałagan czy porządek?N: porządek
M: bałagan, zdecydowanie bałagan
6. Ulubiony kwiat?N: storczyk
M: konwalia
7. Ulubione jedzenie?
K: Mc Donald
M: paczki i mus czekoladowy
Nominujemy:
1. http://dalsze-losy-herosow.blogspot.com
2. http://perabeth.blogspot.com/2014/03/hej.html
3. http://percy-and-annabeth-story.blogspot.com/2014/03/rozdzia-6.html
4. http://duch-zimy-jack-frost.blogspot.com
5.http://przeznaczeniesmoka.blogspot.com/2014/02/rozdzia-2.html
6.http://ombre-day.blogspot.com
7. http://glonomozdzkoweopowiesci.blogspot.com
Nasze pytania:
1. Ulubiona postać książkowa?
2.Ulubiona książka?
3. Trampki czy glany?
4. Ulubione zwierze?
5: Ulubiony sposób spędzania wolnego czasu?
6. Ulubione słodycze wymień 5
7. Ulubiony celebryta?
Pytania od Rachel:1. Jaki jest twój ulubiony kolor i dlaczego?
Nela: Czarny, bo kojarzy się Nico
Marcia: ciemny granat, bo kojarzy mi się z nocnym niebem
2. Jaki jest ulubiony film?N: Igrzyska Śmierci
M: Książe Persji: piaski czasu
3. Jaki jest najlepszy serial według Ciebie?N: Dr. House
M: Pamiętniki Wampirów
4. Morze czy góry?K: morze
M: obie opcje są świetne nie umiem wybrać
5. Bałagan czy porządek?N: porządek
M: bałagan, zdecydowanie bałagan
6. Ulubiony kwiat?N: storczyk
M: konwalia
7. Ulubione jedzenie?
K: Mc Donald
M: paczki i mus czekoladowy
Nominujemy:
1. http://dalsze-losy-herosow.blogspot.com
2. http://perabeth.blogspot.com/2014/03/hej.html
3. http://percy-and-annabeth-story.blogspot.com/2014/03/rozdzia-6.html
4. http://duch-zimy-jack-frost.blogspot.com
5.http://przeznaczeniesmoka.blogspot.com/2014/02/rozdzia-2.html
6.http://ombre-day.blogspot.com
7. http://glonomozdzkoweopowiesci.blogspot.com
Nasze pytania:
1. Ulubiona postać książkowa?
2.Ulubiona książka?
3. Trampki czy glany?
4. Ulubione zwierze?
5: Ulubiony sposób spędzania wolnego czasu?
6. Ulubione słodycze wymień 5
7. Ulubiony celebryta?
czwartek, 6 marca 2014
Rozdział 9
Witajcie herosi oto nowy rozdział! Mamy nadzieje, że się spodoba ;)
----------------------------------------------------------------------------------------------
Kornelia
W nocy, miałam oczywiście te straszne sny herosowe, od których nie da się uciec. Śniło mi się, że jestem na polanie w lesie, a wokół niej stoją inni nastolatkowie. Rozejrzałam się i zauważyłam Amelię i Martę. Co one tu robią? Nie wiedziałam nawet co ja tu robię ani o co tu chodzi. Przyjrzałam się pozostałym ludziom, ale nie rozpoznałam nikogo więcej. Gdy starałam się skupić na tym co się działo wcześniej mój mózg zaczął działać jak mucha w smole. Nie mogłam niczego skojarzyć, nie pamiętałam niczego oprócz, życia w obozie no i w Los Angeles. Nagle rozległ się gong, a ja zapragnęłam zabić wszystkich tu zebranych. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ale próbowałam z tym walczyć. Jednak moja druga ja, ta żądna krwi, kierowała mnie w stronę chłopaka, który miał niezwykle niebieskie oczy. Nie wiedziałam, jak moje ciało reaguje, czułam się jakbym siedziała w rozpędzonym wózku sklepowym i nie miała nad nim żadnej kontroli. Skupiłam, się i udało mi się przejąć kontrolę nad sobą. Odwróciłam się i pobiegłam prosto w las. Walczyłam ze samą sobą o kontrolę nad moimi ruchami, ale stawało się to coraz trudniejsze i wymagało coraz więcej koncentracji, a ja byłam już zmęczona co było dziwne bo biegłam może przez jakieś dwie minuty, a kondycję z tego co pamiętam mam dobrą. W końcu po przebiegnięciu jakiś dwóch kilometrów dałam za wygraną i przestałam się silić na kontrolę nad swoim ciałem. Od razu wykorzystała to moja ciemna strona. I mimo tego, że czułam się wykończona,
----------------------------------------------------------------------------------------------
Kornelia
W nocy, miałam oczywiście te straszne sny herosowe, od których nie da się uciec. Śniło mi się, że jestem na polanie w lesie, a wokół niej stoją inni nastolatkowie. Rozejrzałam się i zauważyłam Amelię i Martę. Co one tu robią? Nie wiedziałam nawet co ja tu robię ani o co tu chodzi. Przyjrzałam się pozostałym ludziom, ale nie rozpoznałam nikogo więcej. Gdy starałam się skupić na tym co się działo wcześniej mój mózg zaczął działać jak mucha w smole. Nie mogłam niczego skojarzyć, nie pamiętałam niczego oprócz, życia w obozie no i w Los Angeles. Nagle rozległ się gong, a ja zapragnęłam zabić wszystkich tu zebranych. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, ale próbowałam z tym walczyć. Jednak moja druga ja, ta żądna krwi, kierowała mnie w stronę chłopaka, który miał niezwykle niebieskie oczy. Nie wiedziałam, jak moje ciało reaguje, czułam się jakbym siedziała w rozpędzonym wózku sklepowym i nie miała nad nim żadnej kontroli. Skupiłam, się i udało mi się przejąć kontrolę nad sobą. Odwróciłam się i pobiegłam prosto w las. Walczyłam ze samą sobą o kontrolę nad moimi ruchami, ale stawało się to coraz trudniejsze i wymagało coraz więcej koncentracji, a ja byłam już zmęczona co było dziwne bo biegłam może przez jakieś dwie minuty, a kondycję z tego co pamiętam mam dobrą. W końcu po przebiegnięciu jakiś dwóch kilometrów dałam za wygraną i przestałam się silić na kontrolę nad swoim ciałem. Od razu wykorzystała to moja ciemna strona. I mimo tego, że czułam się wykończona,
piątek, 21 lutego 2014
Rozdział 8
Oto 8 rozdział herosi, grzecznie proszę o komentarze i mam nadzieje, że rozdział wam się spodoba dedykacja dla wszystkich, którzy tego bloga czytają :)
___________________________________________________________________
Kornelia
Jestem tu już nie wiem jak długo. W Tajnaros nie ma różnicy między dniem a nocą i jest to naprawdę męczące. Wróćmy jednak do przyczyny mojego pobytu tutaj, czyli Igrzyska Otchłani. Po moim... incydencie z wazonem Eric naprawdę nie odstępuje mnie na krok, no może z wyjątkiem czasu kiedy szkoli mnie Jack. Przygotowanie mnie do tej koszmarnej gry ruszyło pełną parą już drugiego dnia po moim przybyciu. Dux uczy mnie szermierki, rzucania oszczepem oraz nożem, posługiwania się maczugom i sztuki walki, między innymi karate. Nie powiem żebym lubiła te zajęcia jednak mam świadomość że jest to niezbędne do widowiska w którym mam wziąć udział. Prawdę mówiąc robi mi się niedobrze jak pomyślę o tym co czeka mnie za kilka dni. O wiele bardziej wolę zajęcia z Sanguisem, który stara się jak może zapewnić mi jak największe szanse na przeżycie na arenie. Eric dba o moją kondycję, czyli pilnuje żebym chodziła na siłownię, która znajduje się na poziomie minus trzecim. Oprócz tego uczy mnie sztuki survivalu i wielu innych rzeczy które, jak twierdzi, mogą mi się przydać. Dodatkowo jest dla mnie kimś w rodzaju przyjaciela, jeśli można tak nazwać porywacza. Dużo razem rozmawiamy, głównie o tym co się dzieje w ciągu dnia, ponieważ wspominanie domu i obozu jest dla mnie zbyt bolesne.
W ciągu dnia staram się nie myśleć o Mrocznym i Nico jednak gdy zostaję sama, gdy kładę się do łóżka nie jestem w stanie dalej powstrzymywać fali myśli o najbliższych. Bywają także chwile gdy zastanawiam się co robi mój brat. I muszę się przyznać, że czasami za nim tęsknię, za nim, za Annabeth, za driadami i satyrami i za wszystkimi herosami z obozu. W takich momentach wciskam twarz w poduszkę i płacze tak długo dopóki sen nie okaże się silniejszy i wpadnę w objęcia Morfeusza. To jednak rzadko kiedy okazuje się wybawieniem, ponieważ to oznacza sny w których często widzę Nico który cierpi przeze mnie. Czasami budzi mnie mój własny krzyk i wtedy przybiega do mnie Eric żeby sprawdzić czy nic mi nie jest.
___________________________________________________________________
Kornelia
Jestem tu już nie wiem jak długo. W Tajnaros nie ma różnicy między dniem a nocą i jest to naprawdę męczące. Wróćmy jednak do przyczyny mojego pobytu tutaj, czyli Igrzyska Otchłani. Po moim... incydencie z wazonem Eric naprawdę nie odstępuje mnie na krok, no może z wyjątkiem czasu kiedy szkoli mnie Jack. Przygotowanie mnie do tej koszmarnej gry ruszyło pełną parą już drugiego dnia po moim przybyciu. Dux uczy mnie szermierki, rzucania oszczepem oraz nożem, posługiwania się maczugom i sztuki walki, między innymi karate. Nie powiem żebym lubiła te zajęcia jednak mam świadomość że jest to niezbędne do widowiska w którym mam wziąć udział. Prawdę mówiąc robi mi się niedobrze jak pomyślę o tym co czeka mnie za kilka dni. O wiele bardziej wolę zajęcia z Sanguisem, który stara się jak może zapewnić mi jak największe szanse na przeżycie na arenie. Eric dba o moją kondycję, czyli pilnuje żebym chodziła na siłownię, która znajduje się na poziomie minus trzecim. Oprócz tego uczy mnie sztuki survivalu i wielu innych rzeczy które, jak twierdzi, mogą mi się przydać. Dodatkowo jest dla mnie kimś w rodzaju przyjaciela, jeśli można tak nazwać porywacza. Dużo razem rozmawiamy, głównie o tym co się dzieje w ciągu dnia, ponieważ wspominanie domu i obozu jest dla mnie zbyt bolesne.
W ciągu dnia staram się nie myśleć o Mrocznym i Nico jednak gdy zostaję sama, gdy kładę się do łóżka nie jestem w stanie dalej powstrzymywać fali myśli o najbliższych. Bywają także chwile gdy zastanawiam się co robi mój brat. I muszę się przyznać, że czasami za nim tęsknię, za nim, za Annabeth, za driadami i satyrami i za wszystkimi herosami z obozu. W takich momentach wciskam twarz w poduszkę i płacze tak długo dopóki sen nie okaże się silniejszy i wpadnę w objęcia Morfeusza. To jednak rzadko kiedy okazuje się wybawieniem, ponieważ to oznacza sny w których często widzę Nico który cierpi przeze mnie. Czasami budzi mnie mój własny krzyk i wtedy przybiega do mnie Eric żeby sprawdzić czy nic mi nie jest.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Rozdział 7
Hejo! Oto 7 rozdział, i znowu 6 opinii = 8 rozdział :)
_______________________________________________________________
Kornelia
Podróż cieniem była przerażająca. Chyba nigdy tego nie zapomnę. Czułam jak uchodzi ze mnie życie i gdy już miałam się poddać, przestać walczyć, gdy wolałam umrzeć, żeby już nie słyszeć tych krzyków, tego błagania o pomoc, która nigdy nie nadchodzi, wszystko się skończyło. Byłam w obcym pokoju, urządzonym w nowoczesnym stylu. Mimo że w pomieszczeniu było ciepło czułam wewnętrzny chłód. W, jak mniemam, salonie były trzy duże, czarne sofy ustawione w literę „u”, na ścianie naprzeciw nich wisiał ogromny telewizor plazmowy, a pod nim znajdował się biokominek. Okna zasłonięte były ciężkimi, atłasowymi, czarnymi zasłonami. Po przeciwnej stronie pomieszczenia niż sofy stał potężny stół z rzeźbionymi nogami, który był nakryty czarnym obrusem. Dookoła niego stało około trzydziestu pięknie rzeźbionych i obitych czarnym materiałem krzeseł. Z wysokiego sufity zwisał żyrandol z czarnymi kryształami. Tam wszystko było czarne, parkiet, dywany, ściany, meble, świeczniki i świece, książki na regałach, nawet róże w czarnym wazonie były czarne! Chociaż nie, nie wszystko było czarne, sufit był ciemno szary, ale to na tyle z odmienności. W pokoju byłam ja, Jack i jeszcze jeden chłopak. Był to brunet o ciemnych oczach i wzroście około metra osiemdziesiąt. Ubrany był w T-shirt, bluzę z kapturem, wąskie spodnie z opuszczonym krokiem i Air Max’y, na nadgarstku miał sportowy zegarek, a na szyi duże nauszne słuchawki, wszystko to oczywiście koloru czarnego. W pomieszczeniu słychać było muzykę, która dobiegała z... W sumie to nie wiem, ale tak jakby ze ścian. Dokładniej mówiąc nie była to muzyka tylko Dup step (bez obrazy dla fanów Dup stepu). Pierwszy odezwał się nieznajomy.
- Jak tam podróż? Wyglądasz na wypoczętą i zrelaksowaną, więc mniemam, że dobrze, tak? – mówił z zaskakująca manierą dżentelmena, co w ogóle nie pasowało do jego wyglądu, ubioru ani tym bardziej do wieku.
- Nie. Było okropnie! Żądam żebyście mnie uwolnili i odstawili z powrotem do obozu!
- Niestety, jest to niemożliwe. – głos obcego chłopaka był tak szczery, że prawie uwierzyłam, że jest mu smutno.
- Dlaczego? Sroko można się tu dostać to można się stąd także wydostać, to chyba logiczne, nie?
- Logika nie ma tu nic do rzeczy. Osobiście z wielką chęcią bym ciebie uwolnił, jednak nie ja o tym decyduje i muszę być posłuszny mojemu panu.
- A od kogo to zależy? – zapytałam wściekła.
- Od kogoś kogo nie chciałabyś spotkać w osobowej formie.
- Czyli?
- Od...
- Nie. – tym razem głos zabrał Jack. – lepiej żeby nie wiedziała. – spojrzał na drugiego chłopaka znacząco.
- Rzeczywiście, tak będzie dla ciebie lepiej.
_______________________________________________________________
Kornelia
Podróż cieniem była przerażająca. Chyba nigdy tego nie zapomnę. Czułam jak uchodzi ze mnie życie i gdy już miałam się poddać, przestać walczyć, gdy wolałam umrzeć, żeby już nie słyszeć tych krzyków, tego błagania o pomoc, która nigdy nie nadchodzi, wszystko się skończyło. Byłam w obcym pokoju, urządzonym w nowoczesnym stylu. Mimo że w pomieszczeniu było ciepło czułam wewnętrzny chłód. W, jak mniemam, salonie były trzy duże, czarne sofy ustawione w literę „u”, na ścianie naprzeciw nich wisiał ogromny telewizor plazmowy, a pod nim znajdował się biokominek. Okna zasłonięte były ciężkimi, atłasowymi, czarnymi zasłonami. Po przeciwnej stronie pomieszczenia niż sofy stał potężny stół z rzeźbionymi nogami, który był nakryty czarnym obrusem. Dookoła niego stało około trzydziestu pięknie rzeźbionych i obitych czarnym materiałem krzeseł. Z wysokiego sufity zwisał żyrandol z czarnymi kryształami. Tam wszystko było czarne, parkiet, dywany, ściany, meble, świeczniki i świece, książki na regałach, nawet róże w czarnym wazonie były czarne! Chociaż nie, nie wszystko było czarne, sufit był ciemno szary, ale to na tyle z odmienności. W pokoju byłam ja, Jack i jeszcze jeden chłopak. Był to brunet o ciemnych oczach i wzroście około metra osiemdziesiąt. Ubrany był w T-shirt, bluzę z kapturem, wąskie spodnie z opuszczonym krokiem i Air Max’y, na nadgarstku miał sportowy zegarek, a na szyi duże nauszne słuchawki, wszystko to oczywiście koloru czarnego. W pomieszczeniu słychać było muzykę, która dobiegała z... W sumie to nie wiem, ale tak jakby ze ścian. Dokładniej mówiąc nie była to muzyka tylko Dup step (bez obrazy dla fanów Dup stepu). Pierwszy odezwał się nieznajomy.
- Jak tam podróż? Wyglądasz na wypoczętą i zrelaksowaną, więc mniemam, że dobrze, tak? – mówił z zaskakująca manierą dżentelmena, co w ogóle nie pasowało do jego wyglądu, ubioru ani tym bardziej do wieku.
- Nie. Było okropnie! Żądam żebyście mnie uwolnili i odstawili z powrotem do obozu!
- Niestety, jest to niemożliwe. – głos obcego chłopaka był tak szczery, że prawie uwierzyłam, że jest mu smutno.
- Dlaczego? Sroko można się tu dostać to można się stąd także wydostać, to chyba logiczne, nie?
- Logika nie ma tu nic do rzeczy. Osobiście z wielką chęcią bym ciebie uwolnił, jednak nie ja o tym decyduje i muszę być posłuszny mojemu panu.
- A od kogo to zależy? – zapytałam wściekła.
- Od kogoś kogo nie chciałabyś spotkać w osobowej formie.
- Czyli?
- Od...
- Nie. – tym razem głos zabrał Jack. – lepiej żeby nie wiedziała. – spojrzał na drugiego chłopaka znacząco.
- Rzeczywiście, tak będzie dla ciebie lepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
